piątek, 9 marca 2012

trudna sprawa...

Hasając wesoło po różnych blogach "handmade", znalazłam świetny post, o tematyce bardzo mi bliskiej - jak wyceniać swoje rękodzieło? Zawsze mam z tym ogromny problem, bo nie potrafię wycenić swojej pracy. A jak już nawet wycenię ją odpowiednio, to zaraz zmniejszam tę cenę o połowę - bo stanowczo za wysoka! I rację ma Pani, która posta napisała, że czasami mniej boli oddać swoje, było nie było, dzieło sztuki, przyjaciółce za free, niż obniżyć cenę nawet do poziomu niższego, niż koszty materiałów (co też mi się zdarzyło).

Zabrałam dnia pewnego pięknego swoje wyroby - akurat były to kolczyki i broszki - na uczelnię, żeby pokazać dziewczynom. Zleciały się do mnie wszystkie, było mnóstwo ochów, achów, jakietojestpięęęękne, itp. Każda była zachwycona przynajmniej jedną parą kolczyków i dwiema broszkami... dopóki jedna z nich nie zapytała - a ile byś za to chciała? A kiedy się dowiedziała, odłożyła i chociaż nie powiedziała mi tego w oczy, jestem pewna, że zwątpiła w moje zdrowie. (A naprawdę nie chciałam dużo! Specjalnie dzień wcześniej sprawdziłam ceny podobnych rzeczy w internecie... )

No i co zrobić mam w takiej sytuacji? Zapakowałam się i poszłam. Jak dotąd jedna tylko z tych Zachwyconych Studentek sama z siebie wyceniła moją pracę odpowiednio (właściwie to nawet wyżej, niż sama bym to zrobiła - i to było bardzo, bardzo miłe).

No cóż... Polecam przeczytać tego posta http://yadis-art.blogspot.com/2012/01/jak-wycenic-rekodzielo.html?showComment=1326398073303#c1683077752101979035 

Myślę, że to, co przeczytałam, pomoże mi w przyszłości wyceniać swoje prace na odpowiednim poziomie. Nie mówię, że od tej pory to będzie w każdym wypadku materiały+200zł!! Nie, bo nie o to chodzi :) Ale... Po prostu, odpowiednio.

Mam nadzieję... !

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz